W stronę żywej kultury

Wyrażone po Kongresie Kultury Polskiej intuicje znalazły potwierdzenie w analizach podejmowanych przez badaczy kultury na świecie i w kraju. Model hierarchicznej kultury nie istnieje już nie tylko w przestrzeni antropologicznej cyfrowych kultur, w której kultura z hierarchii przekształciła się w bazę danych wypełnioną plikami z utworami(Młodzi i Media, 2009). Cała przestrzeń kultury przekształciła się w archipelag subkultur, z nowymi zjawiskami kulturowego wielożerstwa, wielozmysłowej ekstazy doznań i zubożonego monożerstwa(Burszta, 2010). Obserwacje badaczy polskich zgadzają się wynikami badań zagranicznych(Bauman, 2011). Przekształcają się pola kultury i jej obiegi(Obiegi kultury. Społeczna cyrkulacja treści. Raport z badań, 2012),(Tajni kulturalni. Obiegi kultury z perspektywy twórców sieciowych węzłów wymiany treści, 2012). Ulegająca coraz większej fragmentacji zindywidualizowana kultura oddziela się od struktury(Sesja referatowa, 2014).

Konstatacje polskiego socjologa pokrywają się z tezami o „końcu społeczeństwa” i pojawieniu się nowej formie zindywidualizowanej podmiotowości, kantowskiego podmiotu uzbrojonego w uniwersalne prawa człowieka w swoim wnętrzu szukającego odpowiedzi na pytania o dobro i zło, i na tej podstawie podejmującego działanie indywidualne i zbiorowe(Touraine, 2013).

Procesu tego nie należy rozumieć w uproszczony sposób, jako triumf egoizmu i zwrócenie się ludzi ku sobie, przy jednoczesnym braku zainteresowania sprawami społecznymi i publicznymi. Sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. Indywidualizacja oznacza, że coraz mniejszego znaczenia w definiowaniu losów ludzi mają struktury społeczne, jakie ukształtowały się w epoce nowoczesnej: klasy, związki zawodowe, partie polityczne, organizacje społeczne ciągle istnieją, lecz straciły swoją pierwotną moc i zdolność odpowiadania na kluczowe problemy egzystencjalne jednostek. Z problemami tymi współczesny człowiek musi coraz częściej mierzyć się sam, samodzielnie poszukując odpowiedzi na pytania, co jest dobre, a co złe.

Stając wobec tych pytań współczesny człowiek odkrywa, że dysponuje narzędziami umożliwiającymi zarządzanie własnym, zindywidualizowanym losem. To oczywiście nowe, cyfrowe media umożliwiające w pierwszej kolejności dotarcie do niezbędnej, adekwatnej dla konkretnych potrzeb informacji. To właśnie informacja i coraz łatwiejszy do niej dostęp stała się punktem odniesienia umożliwiającym podejmowania decyzji i działanie, który zastępuje rolę tradycyjnych instytucji. Już w 2005 r.  badania nad polską młodzieżą ujawniły, że blisko 90% naszych gimnazjalistów szukając odpowiedzi dla jakiejś kwestii, zamiast nauczyciela, tradycyjny punkt odniesienia i źródło wiedzy, pyta Google’a(Fatyga & Balcerzak-Paradowska, 2004).

Ten zindywidualizowany podmiot ciągle jest istotą społeczną, ciągle potrzebuje innych, by realizować swoje cele. I ciągle umie działać razem, co doskonale pokazał Majdan czy Plac Tahrir. Tyle tylko, że już inaczej koordynuje swoje działania – jak już pisałem, rolę instytucji zastępuje informacja i służące komunikowaniu media. Barry Wellman, kanadyjski badacz nowego społeczeństwa nazywa to zjawisko „usieciowionym indywidualizmem”. Jesteśmy jednocześnie osobno, zamknięci w swej indywidualnej podmiotowości i razem za sprawą nieustannej komunikacji w Sieci, z którą jesteśmy cały czas w łączności za pomocą „końcówek” – komputerów i smartfonów(Rainie & Wellman, 2012).

Przestrzeń społeczną między zindywidualizowanymi, autonomicznymi jednostkami wypełnia Sieć. Sieć to po pierwsze,  fizyczna infrastruktura porozumiewania się – miliony kilometrów światłowodów, stacji bazowych, serwerów, ruterów, przełączników oplatających świat. Służą przesyłowi impulsów informacyjnych kodujących transakcje finansowe, przepływy kapitału, decyzji politycznych, dóbr kultury, wiedzy, a także przemocy, kodujących w końcu nas samych. Sieć w swym wymiarze fizycznym to zakumulowany kapitał o strukturze wręcz hiperprzemysłowej(Blum, 2012) – dawne fabryki Detroit są niczym wobec centrów przetwarzania danych Google, Faceboka, Amazona czy National Security Agency.

Ta infrastruktura byłaby jednak martwa bez warstwy logicznej – oprogramowania sterującego zachodzącymi wewnątrz Sieci procesami. Jak przekonuje m.in. amerykański ekonomista Brian Arthur, warstwa logiczna Sieci staje się coraz bardziej autonomiczna, chciałoby się rzec – inteligentna, a w każdym razi zdolna do samodzielnego wykonywania coraz większej liczby zadań – automatycznej gry na giełdach finansowych, obsługi transakcji, zarządzania ruchem pojazdów. Sieć przejmuje za sprawą coraz wydajniejszej warstwy logicznej coraz więcej zadań, stając się, jak przekonuje Arthur, czymś w rodzaju drugiej gospodarki rozwijającej się bez bezpośredniego zaangażowania ludzi(„The second economy | McKinsey & Company”, 2011).

Z Siecią trzeba się jednak porozumiewać, czemu służą interfejsy – rozwiązania technologiczne umożliwiające kontakt człowieka z maszynami i maszyn z maszynami. Infrastruktura fizyczna Sieci, jej warstwa logiczna, w końcu interfejsy są ciągle jeszcze dziełem ludzi – wypadkową decyzji politycznych, kapitałowych, możliwości technologicznych(Manovich, 2013). Człowiek współczesny bez Sieci nie potrafi już żyć, jest ona niezbędnym środowiskiem zaspokajania jego podstawowych potrzeb, w tym potrzeby autonomii(Castells, Siara, & Wydawnictwo Naukowe PWN., 2013). I to nie tylko w krajach rozwiniętych, lecz także rozwijających się.

Ekspansja sieci i cyfrowych mediów spowodowała, o czym już była mowa w kontekście „Kongresu Kultury Polskiej” redefinicję klasycznych pojęć antropologicznych, jakie ciągle wiele osób traktuje za stałe i niezmienne. Czas, przestrzeń, rzeczywistość należą do zestawu takich niezmienników, które jednak zmieniły swoje znaczenie. Sieci komunikacji wprowadzają dodatkowy wymiar do przestrzeni egzystencjalnej współczesnego człowieka, nabiera ona hybrydowego charakteru – składa się z komponentów rzeczywistych i wirtualnych. Mieszkaniec takiej przestrzeni jednocześnie rozmawia twarzą w twarz z kolegą przy kawiarnianym stoliku, a w dyskusji tej uczestniczy inny kolega czatujący na Facebooku (choć fizycznie może znajdować się tysiące kilometrów dalej)(Castells i in., 2013).

Problem z Siecią polega na tym, że stając się coraz ważniejszym i coraz bardziej złożonym środowiskiem zarządzania własnym życiem dla coraz większej liczby ludzi w coraz większym stopniu pozbawia on sensu istnienia tradycyjne instytucje wypełniające przestrzeń społeczną. Stają się one kategoriami zombi – ciągle istnieją, mają swoich prezesów i dyrektorów, rośnie jednak ich bezsilność. Podobnie dzieje się z państwem i polityką, gdzie władza odkleiła się od mocy, czyli zdolności realizacji celów(Beck, 2005).

Instytucje te widząc erozję swojej legitymacji próbują się na siłę modernizować, naśladując logikę Sieci. Uniwersytety i szkoły stają się programowalnymi fabrykami wiedzy, mającymi produkować jednocześnie towar jak najbardziej zindywidualizowany i standardowy. To zupełnie jak masowa komunikacja zindywidualizowana w internecie. Im bardziej chcemy się różnić w świecie sparametryzowanym i zestandaryzowanym, tym bardziej stajemy się podobni, choć jednocześnie na tyle jesteśmy różni, że prawdziwe porozumienie staje się coraz trudniejsze(Laval, 2011).

Do opisywanych przemian nie należy podchodzić w sposób esencjalny, analizować je należy bardziej jako tendencje, nieustanny proces komutacji węzłów złożonej społecznej sieci, które poszukują sensu i znaczenia uczestnicząc zarówno w sposób refleksyjny w kulturze, jak i ciągle szukając oparcia w residuach struktury, które nawet jeśli stają się kategoriami zombi, to jednak dysponują jeszcze zdolnościami semiotycznymi oraz zasobami przemocy, by próbować wpływać na kondycję jednostek. To napięcie między semiozą a strukturacją decyduje o możliwości zmiany społecznej(Sum & Jessop, 2013), jednocześnie jednak ma wpływ na codzienne praktyki społeczne i kulturowe, które w dużym stopniu determinowane są klasowo(Gdula & Sadura, 2012).

Model kultury i człowieka kulturalnego

Procesy przemiany kultury doskonale reasumuje podstawa teoretyczna przedstawiona przez twórców Obserwatorium Żywej Kultury („Obserwatorium Kultury – Podstawa teoretyczna”, b.d.):

Kulturę  rozumiemy jako specyficzne środowisko życia człowieka współczesnego i zarazem jako federację subkultur, w której kultura popularna dominuje w sensie ilościowym i w dużej mierze – jakościowym, a inne typy i/lub formy kultury (ludowa, wysoka, itp.) są swoistymi niszami, pozostającymi jednak w sieci wzajemnych, na ogół złożonych, relacji.

Takie rozumienie kultury wyklucza jej wąskie, normatywne ujęcie: bądź jako sfery działania instytucji kultury, bądź jako sfery ograniczonej do obcowania ze sztuką, a dokładniej sztukami pięknymi, lub z ofertą instytucji kultury w tzw. czasie wolnym. Pozwala natomiast łączyć dziedziny rzeczywistości dotąd zwykle sobie przeciwstawiane (przykładem może być opozycja natura vs kultura, gdyż w specyficznie ludzkim środowisku natura istnieje dzięki kulturze: jako ogród, wirydaż, park romantyczny, arboretum, rezerwat dzikiej przyrody czy też atrakcja turystyczna).

Pozwala unikać sztywnych podziałów na aktywnych nadawców i pasywnych, poddawanych kulturowej „obróbce”, odbiorców. (Co ma szczególne znaczenie w tzw. kulturze 2.0).

Wreszcie uwzględnia wiele zjawisk i procesów dostrzeganych przez współczesnych teoretyków kultury i jej badaczy lecz ciągle zbyt słabo widocznych w praktykach zarządzania kulturą, w edukacji kulturalnej i w upowszechnianiu kultury. Mamy tu na myśli chociażby tzw. zwrot ku rzeczom, proces glokalizacyjny, upłynnienie rzeczywistości, wynajdywanie tradycji(5) albo „ikonizację” kultury i wiele innych.

W ślad za taką definicją kultury pojawia się konstrukt „żywej kultury”:

Podstawą naszej pracy jest roboczy konstrukt „żywej kultury”, to jest wielowymiarowego środowiska życia jednostek i grup społecznych oraz funkcjonowania instytucji społecznych, w którym zachodzą dynamiczne procesy, rozwijają się praktyki kulturowe o zróżnicowanych charakterystykach aksjologicznych i zróżnicowanych, najczęściej polisemicznych, znaczeniach.

Takie rozumienie kultury ułatwia badanie szerokiego, realistycznego zakresu współczesnej rzeczywistości kulturalnej, ale zarazem zmusza do praktycznego rozstrzygania wielu wątpliwości i pytań, ponieważ jest podstawą systemu opartego na klasyfikowaniu oraz zakreślaniu granic zjawisk i procesów metodą zerojedynkową (jest – nie ma), gdy tymczasem teorie kultury często opierają się na typologiach, (które przecież tych granic nie muszą respektować) lub na niezbyt precyzyjnych opisach. Sądzimy jednak, że zalety tego podejścia przeważają nad trudnościami w jego wdrażaniu. Jedną z ważniejszych trudności są kwestie terminologiczne: nie możemy budując system informacyjny jednocześnie podejmować próby całkowitej przebudowy języka używanego w praktykowaniu kultury. Możemy jednak starać się by sensy używanych przez nas pojęć były w miarę jasno definiowane.

Oraz model człowieka kulturalnego:

Uważamy również, iż model człowieka kulturalnego nie powinien być wynikiem stosowania przemocy symbolicznej przez tradycyjne instytucje kultury (i stojące za nimi państwo) lecz, że powinien być efektem negocjacji pomiędzy: państwem w funkcji „strażnika podstawowych wartości demokratycznych” a wartościami i potrzebami obywateli. Jest to związane z (pozornym) dylematem: jak wobec tego formułować (i realizować) wartości, wzorce i ideały kulturalne; uważamy, że one tak czy owak istnieją, ukryte w praktykach kulturowych ludzi, które warto odkrywać.

W końcu twórcy koncepcji Obserwatorium Żywej Kultury proponują składowe modelu kultury:

Podstawą teoretyczną jest tu nie tylko sposób rozumienia kultury lecz także:

sposób konstruowania komunikacji społecznej; opartej na modelu sieci a nie na modelu hierarchicznego przekazu z „góry na dół”;

powiązany z poprzednim założeniem „spłaszczony” model wiedzy-władzy; mający ogromne znaczenie dla uczenia się kultury, co, z kolei wiąże się z nowoczesnym modelem lifelong learning;

zróżnicowane modele kapitałów kulturowych.

Uważamy zatem, iż budowanie (zarówno w teorii, jak i w polityce kulturalnej) jednego modelu kultury jest niesłuszne. Modele takie powinny być oparte przede wszystkim na analizie istniejących zróżnicowań, rozumieniu przyczyn ich powstawania oraz – z drugiej strony – na procesie rozwoju potrzeb i kształtowania kompetencji rozumianych raczej w kategoriach osiąganych stopni perfekcji niż przechodzenia od czytania kryminałów do czytania Musila (np.). Barierą w rozwoju tak rozumianych kultur są wartości moralne (społeczne) zawarte w ich kanonicznych tekstach (np. aktach prawnych, ale i lokalnych kodeksach obyczajowych).

Przedstawione powyżej propozycje definicji kultury, modelu kultury i modelu człowieka kulturalnego, choć są potwierdzeniem przemian obserwowanych faktycznie  w kulturze i społeczeństwie, mają głębokie implikacje praktyczne. Oznaczają że dotychczasowy sposób analizy i pomiaru zjawisk zachodzących w przestrzeni kultury nie odzwierciedla całej rzeczywistości, lecz ogranicza się do zjawisk i praktyk uznanych w ładzie instytucjonalnym, który sam jest już kategorią zombie. Czy pytając dziś o takie praktyki, jak oglądanie filmów w kinie, wizyty w teatrze, muzeum, filharmonii, czytelnictwo książek mierzymy jeszcze stan uczestnictwa w kulturze, czy tylko analizujemy pewien wycinek prawomocnych aktywności kulturalnych?