Przeszkoda metakulturowa

Bariery epistemologiczne warunkują się wzajemnie tworząc złożony układ wzajemnych odniesień. Brak uznania, a nawet delegitymizacja w dominujących dyskursach nowych zjawisk powoduje brak zainteresowania instytucji wiedzą o nich, co z kolei prowadzi do braku bodźców dla rozwoju zasobów danych, metod i teorii. Ten złożony system, jaki tworzą instytucjonalne i dyskursywne uwarunkowania kryjące się za wymienionymi przeszkodami to metakultura, czyli sposób w jaki kultura przedstawia samą siebie za pomocą dostępnych kulturze narzędzi: symboli, znaków, kodów, dyskursów i mediów.

Pojęcie metakultury używam w znaczeniu rozwiniętym przez Grega Urbana(Urban, 2001), który użył tego pojęcia do analizy rewolucji nowoczesności. Badacza interesowało pytanie, w jaki sposób nastąpił przeskok od świata nastawionego na reprodukcję do świata, który zaczął premiować nowość i innowację. Wehikułem umożliwiającym tę zmianę stała się z jednej strony zmiana technologiczna – wynalazek maszyny drukarskiej; z drugiej strony pojawiły się innowacje kulturowe waloryzujące pozytywnie produkcję nie tylko kopii starej kultury (np. Biblii) ale wytwarzanie nowych artefaktów.

Zmiana ta wymagała pojawienia się kulturowych instrumentów oceny nowości i związanej z tą nowością wartości pojawiających się artefaktów: książek, obrazów, przedstawień teatralnych, potem filmów.

Te instrumenty to choćby recenzje, ekspresje metakulturowe par excellence, z czasem jednak metakultura zaczęła nabierać wyrazu instytucjonalnego w postaci periodycznych mediów, dla których działalność metakulturalna, czyli ocenianie za pomocą recenzji nowej produkcji kulturalnej stało się podstawą biznesu. Z czasem ten  zależności między kulturą i metakulturą rozrosły się do systemu ekonomii prestiżu(English, 2013), który służy nie tylko metakulturowej konsekracji nowej produkcji wytworów kultury, lecz także wytwarza popyt na nowe produkcje. Powstaje dynamiczny, złożony system stymulacji popytu i podaży, w którym kultura poprzez metakulturę jest najważniejszym aktorem, choć oczywiście dzięki afordancjom, jakie stwarza infrastruktura technologiczna. Ta jednak także rozwija się dynamicznie, korzystając z faktu, że aspektem metakultury nowości jest nie tylko wytwarzanie nowych utworów kultury, lecz także warunkowany metakulturowo popyt na inne innowacje: techniczne, społeczne, polityczne. Metakultura nowości jest metakulturą innowacji.

Urban zwraca jednak uwagę na pewien szczególny moment tworzenia się metakultury nowości. Jej powstanie związane było z wynalazkiem technicznym, który oderwał tworzenie od dysseminacji owoców twórczości. Kultury przednowoczesne polegające na metakulturze reprodukcji posługiwały się utworami kultury, których upowszechnianie było najczęściej jednocześnie ich reprodukcją: powtarzanie mitów i opowieści łączyły dysseminację i reprodukcję, a te wymagały podobnych kompetencji kulturowych, jakimi dysponował sam twórca.

Wynalazek maszyny drukarskiej zmienił tę relację, prowadząc do specjalizacji – akt tworzenie, reprodukcji i dysseminacji zostały rozdzielone. Maszyna drukarska pozwala jednocześnie reprodukować dużo tego samego i wielu nowych rzeczy. Sama z siebie nie determinuje równowagi, między reprodukcją a wytwarzaniem nowości. Druk znany wcześniej w Korei i Chinach nie doprowadził tam do powstania metakultury nowości, służył do wzmocnienia kultury reprodukcji.

Uwaga Urbana ma kapitalne znaczenie, bo wyjaśnia paradoksalny charakter nowoczesności. Z jednej strony kult innowacji i nowości, z drugiej – powstanie narodów i państw narodowych stabilizowanych przez „tradycję”, której wynalazek(Hobsbawm & Ranger, 1983) stał się możliwy dzięki właśnie możliwości masowej reprodukcji opowieści stabilizujących zbiorowe wyobrażenie wspólnego My.

Podobnie jednak, jak technologia reprodukcji nie determinuje metakultury, tak metakultura nowości nie determinuje zdolności do wytwarzania innowacji. Oderwanie procesów kreacji, reprodukcji i dysseminacji powoduje, że może istnieć społeczeństwo  nowoczesnej  w sensie obiegu w kulturze i systemie społecznym nowych artefaktów i innowacji, niezdolne jednak do ich samodzielnego wytwarzania.

Sytuację dodatkowo komplikuje przejście do ponowoczesności (lub późnej/płynnej nowoczesności). Wiąże się ono z nasileniem i upowszechnieniem metakultury nowości w skali globalnej – źródłem tego wzmocnienia jest globalizacja obiegu kultury i powstanie, obok lokalnych, globalnej metakultury. Jednocześnie jednak przemiana w samej kulturze, opisywana wcześniej, upadek hierarchii i zastąpienie jej „federacją subkultur” związana jest z przemianą normatywności – znaczenie metakultury rośnie, bo to ona ma podpowiadać co jest nowe i ważne (warte konsumpcji), sądy te nie są już jednak oparte na zobiektywizowanych „akademickich” ocenach odwołujących się do kulturowej hierarchii, lecz są wyrazem pozycji metakulturowego aktora w ekonomii prestiżu i uwagi. Spektakularnym przykładem zjawisko celebrytyzmu.

Przemiana ta nie oznacza „śmierci autorytetów”, lecz przemianę sposobu ich legitymizacji. Jej źródłem w coraz mniejszym stopniu jest miejsce w strukturze, a w coraz większym środowiskowe uznanie. Powstaje niejako meta-metakultura, czyli subtelny, oparty głównie na komunikacji sieciowej system jawnych (np. fejsbukowe „lajki”) i niejawnych (kliknięcia mierzone przez algorytmy wyszukiwarek) referencji budujących metakulturową pozycję recenzenta.

Instytucje nowoczesnej kultury, które z definicji miały metakulturowy status – to one mocą swojego istnienia orzekały, co jest nowe i ważne dopuszczając recenzje na łamy gazet, filmy do dystrybucji w kinach i obrazy do galerii straciły tę samoouzasadniającą się legitymację. Jeśli chcą kontynuować swą misję, muszą odnowić swój mandat, co mogą uczynić odwołując się do mechanizmów ponowoczesnej meta-metakultury lub do przemocy strukturalnej, by za jej pomocą zapewnić instytucjonalną reprodukcję. Opisane wcześniejsze bariery epistemologiczne sugerują, że to właśnie ta druga, oparta na przemocy strategia dominuje w Polsce.

Powstaje paradoksalna sytuacja, w której istniejąca metakultura nowości służy z jednej strony dysseminacji innowacji pochodzących z zewnątrz, z drugiej zaś produkcją artefaktów kulturowych i naukowych  służących reprodukcji struktury, lecz nie tworzących niczego nowego. Dominujący obieg produkcji i dysseminacji endogennych nowości rozwija się obok, również korzystając po części z metakultury nowości wzmocnionej przez ponowoczesną meta-metakulturę waloryzującą pozainstytucjonalną twórczość kulturową i naukową w alternatywnych sieciach uznania (blogosfera; Facebook jako główne narzędzie meta-metakultury; innowacje organizacyjne, jak serwisy crowdfundingowe).

Paradoksalnie więc instytucje i struktura dążąc do reprodukcji demodernizuje się, tzn. traci zdolność do wytwarzania innowacji, ciągle jednak budując swoją legitymację w odwołaniu do nowoczesnej metakultury, a wyrazem owej nowoczesności ma być naoczność modernizacyjnych osiągnięć. Opierająca się na epistemologicznych barierach metakultura uniemożliwia właściwą ocenę tej modernizacji i wskazanie jej imitacyjnego charakteru oraz dostrzeżenie, że rozwojowe zasoby twórcze i innowacyjne w coraz większym stopniu funkcjonują poza strukturą.

Mamy więc z jednej strony stabilizowany metakulturowo coraz bardziej anachroniczny świat modernizacji na zasadzie kultu cargo, który de facto demodernizuje się w sensie strukturalnym, i rozwijający się alternatywnie świat życia i żywej kultury, który ulegać będzie strukturacji w oparciu o alternatywną metakulturę. Jaka to będzie metakultura nie jest zdeterminowane, nic nie przesądza, że niezależnie powstanie metakultura stymulująca rozwój struktur umożliwiających wykorzystanie potencjału nieobecnych zasobów. Mając jednak świadomość tego napięcia można zaprojektować politykę rozwojową opierającą się na interwencji metakulturowej, czyli na wspieraniu innowacji instytucjonalnych i strukturalnych stymulujących w sposób metakulturowy nie tylko reprodukcję i dysseminację, lecz także podaż innowacji.