Przypadki / Węglowa

Węglowa – popularnie zwana Węglówką – to kompleks powojskowych budynków rozmieszczony na dziewięciohektarowej działce nieopodal centrum Białegostoku. Na przestrzeni ostatnich kilku lat dzieją się tam interesujące rzeczy – mieszkańcy postanowili zagospodarować tę przestrzeń na użytek kultury. Współpraca organizacji pozarządowych z mieszkańcami i nikłe zaangażowanie władz miejskich doprowadziły do ciekawego społecznego zjawiska, które pokazuje, że mieszkańców należy włączać do działań w przestrzeni miejskiej oraz w jaki sposób to robić, a także jak ważna jest szeroka wiedza na tematu przedmiotu aktywności.

Skąd wzięła się Węglowa?

Historia kompleksu mieszczącego się przy ul. Węglowej w Białymstoku jest długa i bogata. Możliwe, że pierwsze podwaliny magazynów wyszły spod rąk wojsk napoleońskich w 1812 r. podczas wojny francusko-rosyjskiej. W tych okolicach bowiem Francuzi postanowili zorganizować skład broni.

W drugiej połowie XIX w. Białystok rozwijał się przemysłowo. Na terenie dzisiejszego osiedla Wygoda działał zakład włókienniczy. W pobliżu, na potrzeby fabrykantów i mieszkańców, utworzono skład węgla. Był on później zaopatrywany przez przejeżdżające tuż obok pociągi. Stąd wzięła się nazwa kompleksu używana na co dzień przez białostoczan: „Węglówka”.

Teren leżący przy ul. Węglowej dołączono do Białegostoku dopiero w 1895 r. Mimo to, był on mocno odseparowany od reszty miasta. W Białej Księdze Węglowej czytamy:

Od południa jej granicę stanowiła linia kolejowa z 1886 r., która była naturalną barierą dla rozwoju przestrzennego. Od wschodu ograniczeniem była ul. Wasilkowska, także tworząca trudno przekraczalną granicę. Od zachodu teren wzdłuż torów kończył się otwartą przestrzenią łąk i pól, zaś od północy – dotąd funkcjonowała granica administracyjna Białegostoku. Wówczas za właściwy kierunek rozwoju miasta uznano kierunek północny, dzięki czemu Węglówka z czasem zbliżyła się do centrum miasta.

Rozmaite armie lubiły teren położony przy Węglowej. W 1920 r. przywłaszczyli go sobie bolszewicy. Miesiąc później wojsko polskie odbiło obszar, a w 1934 r. wywłaszczyło na własne potrzeby. W ciągu dwóch kolejnych lat wzniesiono kompleks magazynów – teren był tak lubiany przez pojawiające się tutaj armie, że budynki przetrwały do dzisiaj. Przez 70 lat służyły armii. W końcu, w 2005 r., miasto odkupiło teren od wojska.

Mienie komunalne

Razem z wojskiem, na dobrą sprawę zniknął gospodarz. Postanowiono obszar Węglówki przeznaczyć

pod lokalizację obiektów użyteczności publicznej o funkcjach z zakresu kultury, wystawiennictwa, administracji publicznej, nauki, obsługi komunikacji i ruchu turystycznego, gastronomii oraz handlu (z wykluczeniem realizacji obiektów handlowych powyżej powierzchni sprzedaży powyżej 2000 m kw.) wraz z parkingami, infrastrukturą techniczną i zielenią urządzoną (Biała Księga).

Miała powstać „wyspa kulturalna”. Następnie zorganizowano konkurs na koncepcję zagospodarowania terenu. Mimo że konkurs został rozstrzygnięty, przedstawionych w zwycięskiej pracy pomysłów nie zaczęto nawet wdrażać. Węglówka stanowiła dla właściciela wyraźny problem. Miasto nie wiedziało, jak poradzić sobie z ogromnym, liczącym ok. 10 ha terenem z 27 budynkami o łącznej powierzchni ponad 23 tys. m kw., leżącym nieopodal centrum miasta, jednocześnie wciąż nie najlepiej skomunikowanym. W takiej sytuacji, oczywiście, najłatwiej jest kłopot przekazać prywatnym przedsiębiorcom. Zarzucono wcześniejsze postanowienia, ograniczając je do jednego budynku, i rozpoczęto poszukiwania inwestorów.

Zainteresowanie biznesu znalazł tylko jeden budynek. I dobrze, bo do gospodarowania innymi zgłosiły się instytucje działające na polu kultury. Tego typu działalności widziały w Węglowej większy potencjał niż biznesmeni. Pierwsze było Stowarzyszenie Moto Retro, które w jednej z wynajętych od miasta hal urządziło Muzeum Techniki i Motoryzacji.

Ważnym momentem stało się przystąpienie Białegostoku do konkursu o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Zostało to zaproponowane miastu przez Fundację M.I.A.S.T.O. Białystok, która zainteresowała się terenem Węglówki i uznała go za cenny. Dzięki temu na Węglową powrócił pomysł Wyspy Kulturalnej. Ruszył projekt Węglowa.pl, dzięki któremu narodziła się sława magazynu nr 10. Latem i jesienią 2009 r. odbyło się tam wiele koncertów, granych także przez artystów z zagranicy. Zadomowiły się tutaj też inne inicjatywy, np. Stowarzyszenie Japońskich Sztuk Walki Chobukan. Tym samym

Węglowa okazała się najbardziej kulturotwórczym miejscem Białegostoku” (Biała Księga).

Niestety miasto nie umiało podołać gospodarowaniu terenem. Na Węglówce nie było podstawowej infrastruktury – choćby mediów – która jest niezbędna do prowadzenia jakiejkolwiek działalności. Wszystko, co się tam działo było w pewien sposób offowe. Miasto pozwalało na organizację rozmaitych imprez, bo nic go to nie kosztowało. Zapomniało jednak o tym, że jako właściciel powinno zadbać o teren – zwłaszcza, że później Węglową się chwaliło.

W 2010 r. odbyła się pierwsza edycja festiwalu Up To Date. Profesjonalna impreza muzyczna na dużą skalę przyciągnęła na Węglówkę nowych aktorów, np. kluczowe później Stowarzyszenie Kreatywne Podlasie, oraz stała się wizytówką miejsca, a potem także miasta. Mimo to warunki infrastrukturalne nie ulegały poprawie.

Wyboista droga, po której musiały poruszać się osoby chcące na stałe tchnąć życie w Węglową wyrównała się nieco w 2011 r. Pojawił się nowy zastępca prezydenta miasta ds. inwestycji, który za najlepsze rozwiązanie uznał oddanie budynku nr 10 pod opiekę organizacji pozarządowych. Takie działanie miasta można skrytykować uznając je za pozbywanie się problemu – i na pewno byłoby w tym sporo racji – ale ważniejsze jest to, że Węglówka faktycznie odżyła. Powstał pomysł utworzenia Transgranicznego Centrum Kultury, znowu odbywały się rozmaite imprezy, pojawiały się nowe działania.

W 2011 r. Jan Kabac zaprezentował projekt Muzeum Pamięci Sybiru (co istotne dla przyszłego kształtu Węglówki, Kabac jest także autorem projektu odnowy całości terenu). Znowu wróciła idea Wyspy Kulturalnej. W Białej Księdze czytamy:

(…) przyszłość Węglowej – jako miejsca działania instytucji kultury, została przesądzona.

Węglowa – koncepcja społeczna

Ten krótki zarys historii miał na celu pokazanie poziomu złożoności sytuacji Węglowej. Z jednej strony jest właściciel – miasto, które kupiło teren od wojska, chyba samemu nie wiedząc po co i niewiedzę tę prezentując mieszkańcom. Z drugiej strony są chętni do ciekawego i dobrego dla miasta działania, którym władza sprzyja niechętnie albo w ogóle.

Węglowa jest interesującą i pełną potencjału przestrzenią. W jej obrębie znajdują się zabytkowe magazyny modernistyczne (chociaż pomimo wniosków, nie wiedzieć czemu, nie zostały wpisane do rejestru zabytków), ma bogatą historię, leży niedaleko centrum miasta, obejmuje ogromny obszar. Jednak tym, co najbardziej znamienne w przypadku Węglowej, jest sposób podejścia do organizowania tej przestrzeni. To proces, którego na razie nie widać na terenie Węglówki, choć jest niezwykle istotny – było to powstawanie społecznej koncepcji Węglowej.

Dla głównego aktora procesu – Stowarzyszenia Kreatywne Podlasie – kluczowe było stworzenie wiedzy, od której mogłyby wyjść późniejsze działania. Rozmówczyni z Fundacji Laboratorium Badań i Działań Społecznych „SocLab”, komentuje to tak:

Bardzo często zapomina się takiej kultury podejmowania decyzji, zarządzania po prostu pewnym obszarem. Nie da się zarządzać bez wiedzy, bez tej diagnozy. I wydaje mi się, że Węglówka jest bardzo dobrym przykładem tego, jak takie decyzje mogą być podejmowane, ale oczywiście jakby koszty podejmowania takich decyzji też są duże, bo to jest czas, to są jakieś finanse. Poza tym to jest jakaś utrata władzy trochę jednak w pewnym sensie dla tych, którzy podejmują decyzje, bo już nie decydują jakieś koterie polityczne załóżmy – mówiąc oczywiście o stanie idealnym – tylko po prostu ma być to racjonalna decyzja oparta o jakieś przesłanki.

Brak wiedzy powoduje albo złe zarządzanie, albo jego brak – tutaj mamy do czynienia z mieszanką obu przypadków. Zarządzanie miasta polegało na oddawaniu zarządzania w ręce oddolnych inicjatyw, z kolei ich zarządzanie nie mogło być pełnowymiarowe z powodu ograniczonych możliwości finansowych i prawnych. Spowodowało to sytuację, w której

mimo wielu inicjatyw połączonych powstaniem „wyspy kulturalnej” z 2006 r., kandydaturą Białegostoku w konkursie o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016, powstaniem Centrum Kultury Niezależnej, przeznaczeniem magazynu nr 5 na Muzeum Pamięci Sybiru, realizacją wielu działań muzycznych (m.in. sztandarowy Original Source Up To Date), artystycznych, edukacyjnych, rekreacyjnych czy sportowych, miasto Białystok do dnia dzisiejszego nie wypracowało żadnego planu na zagospodarowanie tego terenu. Brak określonej wizji powoduje (z punktu widzenia infrastrukturalnego) degradację części terenu Węglowej oraz brak szerszych perspektyw dla długofalowego działania (Biała Księga).

Wiedza tworzona jest w pewnym kontekście, od którego zależy kierunek badania i późniejszego wykorzystania zgromadzonych informacji. Tym kontekstem jest tutaj społeczność. Opiera się to na założeniu, o którym mówi Damian Dworakowski ze Stowarzyszenia Kreatywne Podlasie – mienie komunalne, miejskie to własność mieszkańców. Dlatego za właściwy kierunek projektowania przestrzeni Węglówki uznano działania partycypacyjne, czyli włączające mieszkańców, by aktywnie uczestniczyli w procesie.

Pierwszym krokiem na nowym etapie działań związanych z Węglową było badanie jakościowe, które miało na celu dowiedzenie się, czego oczekują po Węglowej zainteresowane podmioty. Na te ostatnie składają się nie tylko odbiorcy przedsięwzięć, nie szło jedynie o to, by zebrać listę zachcianek mieszkańców. Jednym z narzędzi badawczych był wywiad pogłębiony, który pozwala w dużym stopniu zrozumieć badanego. Drugą metodą było spotkanie pięciu grup różnych interesariuszy, by mogli przedyskutować rozmaite wizje zagospodarowania Węglówki. Na uczestników składały się: osoby prowadzące działalność na Węglowej, obecni i potencjalni odbiorcy tej działalności, mieszkańcy okolicznego osiedla, przedsiębiorcy i potencjalni inwestorzy oraz urzędnicy i specjaliści ds. przestrzeni, zabytków i architektury.

Realizacja badania umożliwiła weryfikację opinii różnych stron zaangażowanych w późniejszy proces partycypacyjny i wstępną diagnozę potrzeb tych grup. Projektowanie funkcji i zagospodarowania kompleksu musiało uwzględniać wiedzę i opinie bezpośrednio zainteresowanych podmiotów oraz być oparte na jak najszerszej wiedzy dotyczącej ich potrzeb. Oba te elementy zostały rozpoznane i sprawdzone w trakcie badania społecznego

czytamy w raporcie końcowym z procesu. I dalej:

Wyniki badań stanowiły punkt wyjścia do działań na etapie partycypacyjnym, jako materiał wprowadzający dla moderatorów i uczestników kolejnych etapów prac nad społeczną koncepcją zagospodarowania Węglówki.

Następnymi etapami były warsztaty z mieszkańcami, które pogłębiły włączanie ich do procesu tworzenia oraz wiedzę na temat potrzeb. Cenny był także poboczny efekt, czyli zapoznanie mieszkańców z partycypacją, ponieważ z tą formą uczestnictwa obywatelskiego zetknęli się po raz pierwszy.

Stowarzyszenie zgromadziło dane dotyczące podmiotów działających na Węglówce. Było to pochodną całościowego podejścia do obiektu. Dotychczas rozmaite instytucje, inwestorzy i osoby prywatne działały tam w odosobnieniu. Teraz chodziło o to, by ich zjednoczyć i stworzyć spójną wizję. Kreatywne Podlasie zaprosiło do współpracy inne organizacje, co było dobrym ruchem nie tylko ze względu na ideę kolektywnego tworzenia. Dzięki temu uniknęli delegitymizacji swoich działań przez uznanie ich za forsowanie własnych interesów. Niektórzy z zaproszonych nie przychodzili na warsztaty – ale już samym „byciem zaproszonymi” działali na korzyść całego projektu.

Badania pokazały, że Węglowa jest słabo rozpoznawalna wśród mieszkańców. By poprawić tę sytuację oraz zaawansować holistyczną wizję zorganizowano imprezę inauguracyjną „Otwarcie sezonu 2013 na Węglowej”. Zaangażowały się nią nie tylko instytucje kultury funkcjonujące na Węglówce, ale także przedsiębiorcy czy organizacje branżowe, jak klub balonowy.

W międzyczasie powstała Węglowa. Biała księga. Zgromadzono w niej wiedzę historyczną na temat kompleksu przy ul. Węglowej, raport z pierwszego badania oraz szczegółowe dane techniczne dotyczące obiektu. Biała księga stanowi kompendium podstawowej wiedzy, niezbędnej do wdrażania jakichkolwiek zmian.

Stowarzyszenie Kreatywne Podlasie zorganizowało wiele działań, dzięki którym proces partycypacyjny był możliwy. Nie jest to miejsce, by wszystkie je szczegółowo opisywać (można o nich przeczytać we wspomnianym raporcie końcowym bezpłatnie dostępnym w Internecie). Już te wymienione pokazują specyfikę całego przedsięwzięcia.

Było ono nastawione na ludzi. Celu nie stanowiła sama rewitalizacja Węglówki, ale koniecznie rewitalizacja z udziałem mieszkańców. Biała księga została stworzona nie po to, by pojedynczy decydenci i zarazem interesanci posiedli wiedzę na temat miejsca, w którym chcą wykreować źródło własnych korzyści, lecz by mieszkańcy wiedzieli, co znajduje się w ich mieście i mieli świadomość możliwości wpływu na dalsze dzieje tegoż. Jak mówi Damian Dworakowski:

jeżeli miałby wejść deweloper z jakimś bardzo ładnym loftowym projektem i tak by zadecydowali mieszkańcy, to my byśmy to zaakceptowali. Gdyby ktoś stwierdził, że zgodnie z planem miejscowym powinien tu stanąć hipermarket, a dookoła hipermarketu byłoby jakieś centrum rekreacyjne – taka jest wola mieszkańców. My ją musieliśmy zaakceptować. I my też akceptowaliśmy wszystkie pomysły, które w prywatnej opinii nie zawsze były jakby właściwe naszym zdaniem.

Jest to rozwiązanie wyjątkowe na skalę bodaj całego kraju i nie polega na czczym usatysfakcjonowaniu ludzi, tylko na wytworzeniu konkretnych rozwiązań. W Białymstoku ogłoszono Budżet Obywatelski. Chociaż żadna z aktywnych wokół Węglówki osób nie wiedziała, że to nastąpi, to dzięki opisanym działaniom Węglowa była obudowana pomysłami, wizualizacjami i świadomością. Dzięki badaniu ilościowemu Stowarzyszenie dowiedziało się, które z pomysłów należy według mieszkańców zgłosić do Budżetu. Projekt „Węglowa – Społeczna Koncepcja” otrzymał 12,9% (4,1 tys.) ważnych głosów i 3,8 mln zł z 10 mln zł przeznaczonych przez miasto na inicjatywy obywatelskie.

Ponadto decyzje mieszkańców co do tego, które z inwestycji są najpilniejsze, były wysoce racjonalne. Nie głosowali na zbędne fajerwerki, tylko – przede wszystkim – na uporządkowanie terenu i doprowadzenie go do stanu normalnej używalności, by dopiero w dalszej kolejności zająć się – chciałoby się rzec – nadbudową. Byłoby to o wiele trudniejsze bez wiedzy, którą wcześniej zdobyli.

Dzięki inicjatywie Stowarzyszenia Kreatywne Podlasie i Budżetowi Obywatelskiemu mieszkańcy mogli realnie wpłynąć na kształtowanie przestrzeni w mieście. Jednak Budżet Obywatelski jest domeną miasta – i tutaj ukazuje się drugie oblicze takich oddolnych działań, jak te przedstawione wyżej.

Druga strona medalu

Możliwe, że także bez Budżetu Obywatelskiego udałoby się znaleźć pieniądze na sfinansowanie Społecznej Koncepcji, jednak byłoby to dużo trudniejsze. Ale choć 3,8 mln na inwestycję w Węglówkę to dużo, to zarazem mało. W zarysie historycznym zostało powiedziane, że przez swoje położenie teren był odizolowany od reszty miasta. Mimo że zbliżył się on do centrum poprzez rozbudowę Białegostoku na północ, wciąż jest wyspą (nazwa Wyspa Kulturalna nie jest przypadkowa). Bez udziału miasta nie da się stworzyć nowych połączeń komunikacji miejskiej czy wybudować kładki dla pieszych, a oba te elementy infrastruktury są tam potrzebne.

Szczęście w nieszczęściu, że na terenie Węglówki, w magazynie nr 5, powstanie Muzeum Pamięci Sybiru. Będzie ono związane z historią miejsca, bo Sowieci wywozili stąd Polaków na wschód, a także wkomponuje się architektonicznie dzięki temu, że projektował je Jan Kabac – ten sam, który zwyciężył w konkursie na projekt odnowienia całości kompleksu.

Pomysł Muzeum wyszedł od przedstawiciela władzy, przez co ma wsparcie administracyjne. Dlatego na potrzeby zwiedzających zostanie utworzona infrastruktura łącząca z miastem siłą rzeczy całą Węglową.

Radek Oryszczyszyn, socjolog z Uniwersytetu w Białymstoku, dostrzega jeszcze inny aspekt o – można by rzec – ambiwalentnym wydźwięku.

Węglowa jest też trochę takim wytrychem. To znaczy macie sobie tutaj przestrzeń dużą i róbcie sobie tam co chcecie. Oczywiście przy pewnych naszych obostrzeniach, ale tam jest miejsce, w którym możecie sobie działać. I w związku z tym jest to oczywiście wymówka czy też argument za tym, żebyście nie dotykali innych spraw, gdzie my jako miasto mamy swoje interesy.

Ambiwalencja polega na tym, że z jednej strony studzi to nadzieje na rozprzestrzenienie się partycypacji na resztę miasta – z drugiej zaś daje realną mimo wszystko możliwość wprowadzenia zmian wedle wizji samych mieszkańców.

Zakończenie

Projekty wyłonione w Budżecie Obywatelskim z 2013 r. to projekty na rok 2014, ale ich realizacja odbędzie się w 2015 r. Oznacza to rok przestoju. W tegorocznej edycji Stowarzyszenie Kreatywne Podlasie postanowiło nie zgłaszać żadnych pomysłów właśnie dlatego, że poprzednie nie zostały jeszcze wcielone w życie. Uznano, że byłoby to zaciąganiem zbyt dużego kredytu zaufania wobec mieszkańców, którzy mogliby się poczuć oszukani widząc wyciąganie pieniędzy od miasta, a nie widząc efektów.

Sytuacja pozostaje niepewna. W ciągu roku zapał może opaść lub całkowicie zaniknąć. Samo Stowarzyszenie nie wie, jak wykonawca wybrany przez miasto w przetargu zrealizuje projekt, czy efekt będzie zgodny z ich postulatami. Nastawienie jest jednak optymistyczne. Kreatywne Podlasie przewiduje, że już niedługo Węglówkę będzie odwiedzało kilkaset osób dziennie. Uczestnicy procesu liczą także na to, że gdy już miejsce nieco się rozwinie i ożyje, zyska na atrakcyjności i pojawią się nowi inwestorzy.

Losy kompleksu przy ul. Węglowej w Białymstoku nie są przesądzone, ale można mieć duże nadzieje na to, że będzie się on rozwijał i ostatecznie stanie się miejscem przyciągającym do Białegostoku – wizytówką miasta z pełnego zdarzenia. Połączenie oryginalnego podejścia do projektowania przestrzeni z interesującymi inicjatywami powinno dać dobry efekt. Zwłaszcza, że dzięki udziałowi mieszkańców w procesie, trudno będzie się już z tego wycofać.