Przypadki / warszawski Hackerspace

Realizacja badania i przygotowanie opracowania: Michał Chełmiński; współpraca: Marcin Zaród

kurator: Edwin Bendyk

WSTĘP

Niniejszy raport przygotowany w ramach projektu Fraktale, stanowi studium przypadku Warszawskiego Hackerspace’u. Celem projektu jest identyfikacja nowych obszarów i form kultury, nieobecnych w głównym nurcie komunikacyjnym i instytucjonalnym. Raport prezentuje hackerspace jako przykład oryginalnej praktyki tworzenia wiedzy, według specyficznych reguł, w innowacyjnej formie organizacyjnej. Analizuje sposoby jego uobecniania się w mainstreamie i uzyskiwania podmiotowości. Zadaje też pytania o analogie i odmienności wobec praktyk kulturowych klasy ludowej.

1. Czym jest hackerspace?

Hackerspace’y to miejsca wspólnej pracy, wymiany wiedzy i doświadczeń i skupione wokół nich społeczności. Ich członkowie zajmują się często projektami związanymi z programowaniem, obróbką materiałów, elektroniką czy szeroko pojętym majsterkowaniem, ale obszary działalności nie są z góry zdefiniowane. Liczy się raczej identyfikacja z określeniem „haker”, rozumianym, jako osoba znajdująca przyjemność w przezwyciężaniu ograniczeń i rozwiązywaniu problemów, dlatego w hackerspace’ach można spotkać osoby o bardzo różnych zainteresowaniach, od artystów po rzemieślników. Hackerspace’y, których na całym świecie jest ponad tysiąc, tworzą społeczność. Funkcjonuje reguła, zgodnie z którą członek jednego z nich ma wstęp do wszystkich innych.

Warszawski Hackerspace jest pierwszym, który powstał w Polsce (później powstały m.in. we Wrocławiu, w Lublinie i na Śląsku). Zaczął się tworzyć w 2010 r. od listy dyskusyjnej kilku osób zainspirowanych takimi organizacjami zagranicą i poszukujących przestrzeni do wspólnej pracy. Spotkania początkowo odbywały się w barze, ale kiedy zaczynały na nie przychodzić kolejne osoby, trzeba było poszukać sobie miejsca. Pierwszą siedzibą był warszawski squat Syrena, jednak tamto pomieszczenie nie było dostosowane do potrzeb – m.in. nie było tam prądu. Hackerspace wynajął więc salę w podziemiach Instytutu Nauk Ekonomicznych UW, gdzie obecnie się mieści. Teraz znów musi szukać siedziby, ponieważ właściciel ma inne plany, co do pomieszczenia. Wynajęcie lokalu było bodźcem do sformalizowania działalności hackerspace’a – aby nie podpisywać umowy na prywatną osobę, założono stowarzyszenie. Organizacja utrzymuje się ze składek, z których opłacany jest czynsz i zakup sprzętu – niezależność od zewnętrznego finansowania jest ważną zasadą pozwalającą zachować autonomię.Stowarzyszenie obecnie liczy około 70-80 członków. Są to przeważnie mężczyźni w wieku od 20 do 40 lat, często z wykształceniem technicznym, pracujący w branży IT. Ale są również osoby związane z trzecim sektorem, graficy, filozofowie, biolożka czy socjolog.

Warszawski hackerspace, jak definiują to jego członkowie na swojej stronie, jest przestrzenią dla ludzi zainteresowanych techniką, elektroniką, informatyką, mechaniką, sztuką i pokrewnymi dziedzinami tworzenia. Cele, jakie sobie stawia to spotykanie się, wymiana pomysłów, rozwiązań; praca nad projektami; rozwój i poznawanie nowych dziedzin wiedzy i dobra zabawa. Cele te realizuje tworząc konkretne miejsce w Warszawie, dostępne za pomocą publicznej komunikacji, wyposażone w narzędzia; otwarte na nowych ludzi i ich pomysły i niezależne (finansowane ze składek). Hackerspace w pewnym sensie jest więc organizacją hobbystyczną, definiującą swoje cele przede wszystkim, jako działanie na rzecz swoich członków. Tak mówi o tym jeden z moich rozmówców:

Ważna rzecz, którą trzeba zrozumieć to jest to, że hackerspace to nie jest spójna organizacja. To nie jest fundacja, która robi coś tak, że jest wizja i to robi. Hackerspace to jest klub majsterkowicza. Każdy może przyjść i w tej piwnicy ma dostęp do tej infrastruktury, koniec, kropka. A jeżeli ktoś ma ochotę coś zrobić, to jeżeli nie kłóci się to w rażący sposób z celami statutowymi stowarzyszenia, albo nie jest w rażący sposób nielegalne, no to proszę bardzo i naprzód.

I dalej:

Hackerspace jako hackerspace nie robi nic. To jest zbiór ludzi. I część z tych ludzi robi coś, część z tych ludzi robi coś innego. (…) Hackerspace tworzy przestrzeń i listę kontaktową.

A więc hackerspace jako organizacja to z założenia jedynie klub majsterkowicza, który zapewnia swoim członkom przestrzeń wspólnej pracy i komunikacji. Ale to też społeczność tworząca tę przestrzeń i korzystająca z niej, podejmująca w niej rozmaite aktywności. Choć jej członkowie z reguły identyfikują się z szerszą społecznością hakerów, wyznają pewien wspólny etos i często podzielają poglądy na rozmaite kwestie, to tworzą grupę niejednorodną, o zróżnicowanych zainteresowaniach i różnym poziomie zaangażowania. Społeczność ta nie działa jak spójna organizacja – nie istnieje w niej sztywna hierarchia narzucająca cele i sposoby działania – ma raczej strukturę sieciową. Funkcjonujący w niej aktorzy często działają indywidualnie, ale również łączą się w koalicje w celu realizacji wspólnych projektów.

W dalszej części raportu chciałbym opisać przestrzeń, którą tworzy hackerspace, zastanowić się jak jest zorganizowana i jakie reguły w niej funkcjonują, a następnie przyjrzeć się działaniom podejmowanym przez funkcjonujących w niej aktorów.

2. Przestrzeń

Środowisko hakerskie kieruje się w swoich działaniach bardzo wyraźnymi i wprost formułowanymi zasadami. Etos hakerski, jak piszą przedstawiciele polskich hackerspace’ów: „opiera się na chęci poznania, zrozumienia i tworzenia. Dla hakerów zdobywanie szeroko pojętej wiedzy z różnych dziedzin nauki oraz jej wykorzystanie w twórczy, niestandardowy, innowacyjny sposób jest jedną z podstawowych motywacji do działania. Łączy się to również z mocnym przekonaniem o konieczności dzielenia się zdobytą wiedzą i wzajemną pomocą.” [link]. Kluczowymi wymiarami etosu hakerskiego jest twórczość i otwartość – hackerspace jest przestrzenią realizacji tych ideałów.

Przede wszystkim jest miejscem twórczości – wspólnej pracy, warsztatem, w którym hakerzy pracują nad swoimi projektami. Zapewnia potrzebną do tej twórczości infrastrukturę – sieć komputerową, urządzenia takie jak tokarki, obrabiarki czy drukarki 3D, materiały i narzędzia.

Jest także przestrzenią realizacji drugiego, oprócz twórczości, filaru etyki hakerskiej, czyli otwartości, wyrażającej się we współpracy i dzieleniu się. Jest przestrzenią wspólną, wspólnie utrzymywaną, ze wspólnymi narzędziami, w której można razem pracować, pomagać sobie, dzielić się wiedzą:

Hackerspace’y są takimi bibliotekami XXI wieku. Gdzie jest nie tylko dostęp do książek, tak jak w naszej bibliotece, ale jest dostęp do narzędzi, dostęp do wiedzy, także tej wiedzy takiej praktycznej, na zasadzie, że można przyjść i spytać kogoś, jak coś zrobić i jak ktoś będzie wiedział to pokaże, pomoże, dzięki czemu nasze kompetencje w różnych dziedzinach się rozwijają.

Wspólny warsztat, poza tym, że sprzyja współpracy i dzieleniu się, ma też wiele praktycznych zalet. Można w nim przechowywać urządzenia, które nieporęcznie jest trzymać i używać w domu, a także optymalizować koszty, kupując wspólny sprzęt. Wspólna przestrzeń spełnia też funkcję społeczną – daje możliwość kontaktu z osobami o podobnych zainteresowaniach, wspólnego spędzania czasu.

Poza współpracą na co dzień, hakerzy ma także bardziej zinstytucjonalizowane formy dzielenia się wiedza. Posiadają swoje repozytorium kodu i starają się dokumentować swoje projekty tak, aby inni mogli z nich korzystać. Często organizowane są też spotkania, na których członkowie opowiadają o swoich zainteresowaniach. Dotyczą one rozmaitych tematów, od programowania przez izolowanie DNA po intuicje moralne. Hakerzy realizują ideały otwartości i dzielenia się wiedzą nie tylko w ramach swojej społeczności, ale także poza nią. Przykładem wychodzenia hackerspace’a poza działalność na rzecz własnych członków może być Cryptoparty – cykl spotkań dla ludzi spoza środowiska, tzw. „nietechnicznych”, których celem jest rozpowszechnianie wiedzy na temat sposobów zachowania bezpieczeństwa i prywatności w sieci.

Hackerspace jest też przestrzenią demokratyczną. Choć jako stowarzyszenie posiada swój zarząd to większość decyzji podejmowanych jest przez konsensus, w dyskusji, w której biorą udział wszyscy zainteresowani członkowie, a jeśli konsensus nie jest możliwy to rozwiązania poddawane są pod głosowanie.

3. Działania

Jak powiedzieliśmy, hackerspace nie jest spójną organizacją realizującą z góry ustalone cele wykraczające ponad zapewnienie swoim członkom fizycznej i komunikacyjnej przestrzeni. Jest raczej luźną, sieciową strukturą, w ramach której hakerzy podejmują działania indywidualnie bądź wchodząc w bardziej lub mniej trwałe koalicje służące realizacji konkretnych projektów.  Część z nich skupiona jest całkowicie na zabawie związanej z majsterkowaniem, część angażuje się w działalność na rzecz wolności i prywatności w Internecie. Te motywacje często się łączą, ponieważ, jak mówi jeden z moich rozmówców, „nie da się realizować swoich majsterkowiczowskich pasji, jeżeli jest jakiś reżim, który nam zagląda w każdy krok i każdy ruch”. Ale są też osoby, które przychodzą do hackerspace’a prowadzić badania naukowe czy poszerzać swoje zawodowe kompetencje. W tej części chciałbym dokładniej przyjrzeć się dokładniej działaniom podejmowanym w ramach hackerspace’a.

Motywacje hakerów, jak powiedzieliśmy, są rozmaite, ale większość z nich łączy pasja do majsterkowania – przychodzą więc do hackerspace’a pracować nad swoimi majsterkowiczowskimi projektami. Rzadko jednak są one doprowadzane do końca. Moi rozmówcy pół żartem, pół serio, mówią, że w hackerspace’ie ostatecznie udało się zrealizować jedynie dwa projekty. Tak tłumaczy to jeden z nich:

Dużo ludzi o takim hakerskim zacięciu działa powodowanych ciekawością świata i odkrywaniem. I po prostu projekty są nie kończone, bo jak się w danym projekcie dojdzie do momentu, w którym się pokona pewne techniczne czy koncepcyjne problemy i dojdzie się do momentu gdzie się już wie, co będzie dalej, no, że aha, dobra, to zadziałało, to teraz trzeba by zrobić obudowę, przepisać ten program tak, żeby był porządny, a nie taki klejony na kolanie, coś tam dorobić, coś tam dorobić, to dobra, to nuda już.

Projekty hakerów zazwyczaj mają pewien praktyczny aspekt. Konstruują oni przykładowo inteligentną grzałkę, która podgrzewa wodę na yerba mate do 70 stopni czy przejściówkę, która pozwala podłączyć do komputera starą, lepszą niż produkowane dziś, klawiaturę. Jednak praktyczna potrzeba zazwyczaj nie jest centralną motywacją hakera. Jest nią raczej satysfakcja, która płynie z rozwiązania jakiegoś problemu, zrozumienia jak coś zrobić. Wdrożenie opracowanej koncepcji staje się kwestią drugorzędną, szczególnie kiedy wymaga żmudnej i mało kreatywnej pracy. Przewodnik jak zostać hakerem (Hacker Howto) jako jedną z zasad ruchu podaje maksymę: „znudzenie i harówka są złe” i postuluje dążenie do zautomatyzowania rutynowych czynności. Nie zawsze da się ten postulat zrealizować, dlatego projekty są często zarzucane właśnie na etapie wdrożenia.

W centrum dziania hakerów leży więc „bezinteresowna” pasja poznania, rozumienia i tworzenia.  Ale podczas realizacji tej pasji, w sposób mniej lub bardziej intencjonalny tworzą się zasoby, które mogą być wykorzystywane w rozmaitych polach. Przede wszystkim, wiedza wytwarzana w hackerspace’ie często przydaje się jej członkom w życiu zawodowym, szczególnie, że często pracują oni w branżach ściśle związanych ze swoimi zainteresowaniami. Przykładem mogą być odbywające się raz w miesiącu spotkania, na których osoby pracujące jako administratorzy sieci dzielą się doświadczeniami doskonaląc swoje kompetencje. Hackerspace może być też swoistym laboratorium do testowania i konsultowania rozwiązań (np. związanych z architekturą sieci), które można później zastosować w swojej firmie. Naturalnie staje się on także miejscem rekrutacji do firm z branży IT. Członkowie organizacji często pracują na wysokich stanowiskach i zatrudniają innych członków – w jednej z firm pracuje ich już tylu, że nazywana jest dziennym domem opieki dla hakerów. Ruch hackerski wchodzi także w relacje z polem naukowymkorzysta z naukowych źródeł, a także aktywnie je współtworzy organizując konferencje i wydając recenzowane czasopisma. Hackerspace może być też przestrzenią realizacji badań naukowych. Szerzej na ten temat pisze Marcin Zaród w ramce na końcu raportu.

Ale działania podejmowane przez hakerów mogą być także w bardziej intencjonalny sposób nastawione na konkretne efekty. Innowacje wypracowywane w hackerspace mogą między innymi  przyczyniać się do rozwiązywania problemów społecznych. W świecie hakerów popularna jest instytucja hakatonu – maratonu hakowania, czyli wydarzenia, podczas którego intensywnie pracują nad praktycznym i skutecznym rozwiązaniem jakiegoś zagadnienia. Niedawno warszawski hackerspace zorganizował hakaton, którego celem było skonstruowanie kontrolera do konsoli dla niepełnosprawnego gracza [link]. Istnieją także hakatony społeczne, gdzie hakerzy spotykają się z przedstawicielami organizacji pozarządowych i wspólnie szukają technicznych rozwiązań dla wyzwań społecznych. Przedstawiciele warszawskiego hackerspace’a brali m.in. udział w hakatonie o edukacji w ramach inicjatywy SocHack. Niektórzy członkowie środowiska hakerskiego związani są z trzecim sektorem, co sprawia, że często pomagają organizacjom pozarządowym w bieżącej pracy, czego przykładem może być współpraca z fundacją Panoptykon.

Członkowie hackerspace’a podejmują też działania jako reprezentanci społeczności hakerskiej, nakierowane na dbanie o jej wizerunek i promowanie jej kultury. Ważnym elementem takiej działalności jest walka o zmianę znaczenia, jakie nadawane jest słowu „haker”, które w dyskursie publicznym funkcjonuje jako określenie cyberprzestępcy przełamującego zabezpieczenia komputerowe. Hakerzy piszą wiadomości do dziennikarzy używających tego terminu w nieodpowiednim kontekście i odsyłają w nich do materiałów przestawiających pozytywne aspekty kultury hakerskiej, a także zapraszają ich do odwiedzenia hackerspace’a i przekonania się na własne oczy na czym polega hakowanie. Takie działanie przynosi pozytywne rezultaty – informowani dziennikarze przestają nazywać cyberprzestępców hakerami, a także zaczynają interesować się hakerską kulturą. Warszawski hackerspace jest już dość mocno obecny w mediach – materiały na jego temat publikowały m.in. Metro, portal Nasze Miasto, Polskie Radio czy Tok Fm.

Polskie hackerspace’y wystosowały także list otwarty do Ministra Obrony Narodowej, Tomasza Siemoniaka, kiedy ten wypowiedział się w radio w sposób powielający szkodliwy stereotyp hakera. Autorzy listu zaprotestowali przeciwko takiemu używaniu terminu, wskazując na pozytywne wartości etosu hakerskiego, wkład ruchu hakerskiego w rozwój Internetu, czy jego związek z polską tradycją techniczną. Minister w swojej odpowiedzi zaznaczył, że jego wypowiedź została źle zrozumiana i że podziela troskę o to, aby używać słowa haker w odpowiednim znaczeniu. Zadeklarował też chęć współpracy z ruchem hakerskim i korzystania z jego wiedzy przy tworzeniu obrony cybernetycznej kraju. Odbyło się także spotkanie pomiędzy delegacją polskich hackerspace’ów a przedstawicielami Ministerstwa Obrony Narodowej.

Wreszcie, hakerzy starają się aktywnie wpływać na sferę publiczną, zajmując stanowisko w publicznych kwestiach, czego przykładem może być niedawny wpis na blogu wspierający squat Syrena, a także biorąc udział w konsultacjach społecznych Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. Członkowie hackerspace’a współpracują i osobiście należą do organizacji pozarządowych zaangażowanych w debatę publiczną na temat społeczeństwa informacyjnego, są więc zorientowani w konsultacjach społecznych prowadzonych na ten temat. Od kiedy wzięli udział w takim procesie jako Warszawski Hackerspace, zostali wpisani na listę zainteresowanych organizacji i są na bieżąco informowani o dyskutowanych projektach. Stanowiska prezentowane w ramach konsultacji nie są formalnie oficjalnymi stanowiskami stowarzyszenia, ale dyskutowane są często wcześniej na liście mailingowej, a osoby, które je prezentują występują jako przedstawiciele organizacji.

4. Relacje z mainstreamem

Jak widzimy, hakerzy zrzeszeni w Warszawskim Hackerspace’ie starają się aktywnie oddziaływać na dyskurs publiczny i sferę polityczną i często są w tym skuteczni. Również instytucje publiczne dostrzegają istnienie hackerspace’a i starają się włączać go w swoje działania. Hackerspace wziął udział w organizowanych przez miasto dniach przestrzeni twórczej współpracy promujących warszawskie przestrzenie coworkingowe i ideę coworkingu. W ramach dnia otwartego można było odwiedzić piwnicę hakerów i zobaczyć co się w niej dzieje, jak wygląda w niej praca. Miasto zaprasza hackerspace także do innych inicjatyw, podobnie jak inne organizacje pozarządowe, ale ta była jedyną, w której wzięli udział.

Z jednej strony więc, hackerspace ma potencjał podmiotowości i jest w stanie go skutecznie uaktywniać, z drugiej strony władza bywa chętna aby z niego korzystać. Pytanie, kiedy tak się dzieje? Co legitymizuje hakerów? Niewątpliwie jednym z elementów legitymizacji jest ich wiedza ekspercka. Hakerzy posiadają wysokie kompetencje, które mogą przydać się zarówno MAiC przy tworzeniu regulacji prawnych, jak i MON w pracy nad cyberobronnością kraju. Miasto tymczasem, dostrzegło w hackerspace’ie innowacyjną formę organizacji pracy, jednak nacisk w tej inicjatywie położony był  przede wszystkim na kwestię rozwoju sektora kreatywnego. Wydaje się więc, że choć instytucje władzy rozpoznają hackerspace jako wartościową instytucję, to niekoniecznie ze względu na to, co jest jej istotą a więc tworzenie przestrzeni bezinteresownej kreatywności i współpracy. Jednocześnie wydaje się, że w tym przypadku samo zorganizowanie się społeczności staje się źródłem jej podmiotowości. Dzięki niej, członkowie społeczności hakerskiej mogą występować w różnych procesach jako przedstawiciele organizacji pozarządowej, ale także mogą zaprosić dziennikarzy do swojej piwnicy i pokazać im, na czym naprawdę polega hakowanie.

5. Hackerspace a kreatywność klasy ludowej

Podstawową różnicą między twórczością hakerów, a kreatywnością klasy ludowej jest wyraźnie praktyczny charakter tej drugiej. Podczas gdy hakerzy skupieni są przede wszystkim na procesie tworzenia oraz satysfakcji z rozwiązywania problemów i przezwyciężania ograniczeń, dla przedstawicieli klasy ludowej liczy się nie proces, ale efekt twórczości, ponieważ podstawową motywacją ich jest praktyczna potrzeba.

Wydaje się jednak, że istnieje możliwość komunikacji między tymi praktykami. Z jednej strony ludowi twórcy realizują podobne wartości uczenia się od siebie, dzielenia wiedzą i współpracy, choć w tym przypadku wynikają one z ludowych dyspozycji do familiaryzmu i pomocy sąsiedzkiej a nie z etosu hakerskiego. Z drugiej strony hakerzy, choć widzą różnicę w motywacjach, to mają poczucie pewnej wspólnoty z  twórcami z klasy ludowej:

My to robimy trochę dla frajdy, trochę bo możemy, rzadko bo musimy, ale myślę, że w Polsce, w sytuacji ekonomicznej, jaką mamy, kupę ludzi by skorzystało gdyby miało dostęp do tych środowisk. (…) Na pewno jest mnóstwo ludzi, którzy sobie w garażach robią niesamowite rzeczy, ale właśnie robią to sami, na własne potrzeby, w mniejszych miejscowościach, gdzie łatwiej jest mieć swój garaż i nie ma takiej potrzeby, żeby zorganizować sobie wspólne miejsce. I ci ludzie nie nazywają tego hackerspacem, ale de facto to robią.

Jeśli chodzi o lekcje, jakie można wyciągnąć z doświadczenia Warszawskiego Hackerspace’a dla włączania kreatywności klasy ludowej do głównego nurtu komunikacyjnego czy instytucjonalnego to trudno uznać aby przedstawiciele klasy ludowej mogli czerpać legitymizację ze statusu ekspertów jaki przyznawany jest hakerom. Być może pewnym tropem mógłby być wątek zyskiwania podmiotowości poprzez proces organizowania się. Podczas badań nad praktykami kulturowymi klasy ludowej można było zaobserwować, że indywidualna kreatywność, np. podczas gotowania, ujawniała się w wywiadach przypadkiem i nie była traktowana przez badanych jako wartościowa praktyka. Tymczasem kreatywność w zorganizowanej społeczności, jak na przykład gotowanie w ramach koła gospodyń wiejskich, była dla badanych łatwiej dostępna i stanowiła źródło satysfakcji i uznania. A nadawanie jej znaczenia następuje często poprzez wykraczanie poza ramy działania na rzecz własnej grupy (dożynki, festyny, konkursy gminne) i fakt publicznej obecności.

6. Bibliografia

  1.  Strona internetowa Warszawskiego Hackerspace’a
  2. Blog Warszawskiego Hackerspace’a I
  3. Blog Warszawskiego Hackerspace’a II
  4. List otwarty hakerów do Ministra Obrony Narodowej
  5. Odpowiedź Ministra na list otwarty
  6. Wypowiedzi członków hakerspace’a na liście dyskusyjnej

https://lists.hackerspace.pl/pipermail/general/2014-February/001259.html

https://lists.hackerspace.pl/pipermail/general/2014-February/001293.html

7. Hacker Howto – poradnik jak zostać hakerem

8. Urząd Miasta Warszawa – informacja na temat dni przestrzeni twórczej współpracy

9. Metro – artykuł o Warszawskim Hackerspace

10. Polskie radio – reportaż Katarzyny Błaszczyk

11. Nasze Miasto – wywiad z członkami Hackerspace’a

7. Aneks

Ruch hakerski w perspektywie socjologii nauki i techniki

Marcin Zaród, Instytut Socjologii UW

W 1999 roku Eric Raymond, jeden z aktywistów sceny hakerskiej, opublikował esej, w którym zestawiał „oddolne” i spontaniczne tworzenie wiedzy w środowiskach hakerskich ze sformalizowanymi procedurami obiegów akademickich [1]. Podział na demokratyczny „bazar” i hierarchiczną „katedrę” nie dotyczy oczywiście wyłącznie nauk i technik komputerowych [2, 3]. Analizy socjologiczne i historyczne pokazały, że laboratoria formalne korzystają z obiegów nieformalnych, ciągle trwa w nich też majsterkowanie i adaptowanie aparatury. Praktyka eksperymentalna nigdy nie jest wolna od założeń, niedopowiedzeń, rekalibracji i błędów pomiarowych [4].

Z perspektywy socjologii nauki interesujące jest raczej pytanie o procesy odwrotne, czyli o korzystanie ze źródeł i metod akademickich poza kontekstem laboratoriów. To właśnie pytanie zadałem sobie na początku badań społeczności hakerskiej. Od 2013 roku badam ją za pomocą narzędzi wypracowanych w ramach studiów nad nauką i techniką. Badanie ma charakter etnograficzny – oparte jest głównie na jawnej obserwacji i wywiadach. W tej chwili materiał obejmuje ok. 150 godzin obserwacji, 15 wywiadów oraz dostęp do archiwów wybranych grup. Poniższy artykuł przedstawia fragmenty informacji zebranych w ramach tej pracy. Jego celem jest zaprezentowanie potencjalnych kierunków dalszych badań, w tym nowych perspektyw w badaniach i praktykach edukacyjnych [5].

Ponieważ dyskusja nad definicją hakera wykracza poza ramy tego tekstu, proponuję oprzeć się na definicji Stevena Levy’ego [6], zgodnie z którą haker to przede wszystkim majsterkowicz, żartowniś, miłośnik elektroniki i informatyki. Wewnątrz samego środowiska, określenie to ma wymiar pozytywny i wyraźnie zachowane jest odróżnienie od cyberprzestępców. Przykładem może być list otwarty środowiska do MON pokazujący legalny charakter ruchu i jego zakorzenienie w polskiej tradycji technicznej [7].

Ruch hakerski jest częścią wielu różnych obiegów wiedzy. Hakerzy współpracują z organizacjami pozarządowymi zajmującymi się prywatnością. Hakerzy bywają elementem sceny start-upowej. Zdarza się im też współpracować z anarchistami, aktywistami politycznymi – ponieważ środowisko jest niejednorodne i trudne do jednoznacznej klasyfikacji. Dla części osób niezainteresowanych aktywizmem, hackerspace pozostaje miejscem fizycznych spotkań, okazją do wymiany doświadczeń programistycznych lub konstruktorskich. Mechanizmy wymiany wiedzy w interakcjach osobistych wśród hakerów przypominają procesy komunikacyjne wśród programistów i techników [8].

Ruch hakerski wykształcił własne kanały komunikacyjne. Od list dyskusyjnych, przez repozytoria kodu i projektów a skończywszy na konferencjach. Przykładem może być C3 – największa europejska konferencja hackerska odbywająca się w Niemczech. Zgłoszenia referatów są recenzowane, a wielu prelegentów podaje też bibliografię i metodologię swoich prac. Ruch hakerski wykształcił też swoje czasopisma naukowe (recenzowane) – przykładem może być Journal of Peer Production.

Ruch hakerski korzysta z elementów formalnych obiegów akademickich. W trakcie badań kilkukrotnie byłem proszony o ściągnięcie i komentarze do publikacji naukowych (z wykształcenia jestem fizykiem, nadal mam dostęp do części czasopism – mogę też wykorzystać sieci znajomości branżowych). Ruch hakerski w Europie współpracuje również ze sferą akademicką. Przykładem może być EHSM (Exceptional Hardware and Software Meeting), w którym swój dorobek prezentowali hakerzy, elektronicy i informatycy. Impreza odbywała się pod patronatem centrum badań synchrotronowych DESY. Polscy hakerzy są podwykonawcami kilku projektów dla wybranych instytutów badawczych. Znany jest również przykład pracy magisterskiej w naukach technicznych powstałej w oparciu o aparaturę udostępnianą w hakerspejsach.

Na poziomie odwołań etycznych, ideały otwartości i dzielenia się wiedzą postulowane przez środowiska hackerskie noszą wyraźnie podobieństwa do ideałów deklarowanych przez naukowców badanych przez Roberta Mertona [9].

Z uwagi na różnorodność aktywności i form organizacji społeczności hakerskich, ten krótki przegląd z pewnością nie wyczerpuje tematyki badawczej. Wyraźnie jednak widać, że inicjatywy hakerskie są elementami miejskich ekologii wiedzy [10] i nie mogą być rozpatrywane w oderwaniu od lokalnych aktorów kulturalnych lub naukowych. Zdolność wchodzenia w koalicje z różnymi inicjatywami wydaje się być najciekawszą cechą ruchu hakerskiego. Choćby z uwagi na ten ostatni aspekt, procesy tworzenia wiedzy w środowiskach hakerskich powinny być przedmiotem dalszych badań z zakresu nauk społecznych.

1. Raymond, E.S., The Cathedral and the Bazaar: Musings on Linux and Open Source by an Accidental Revolutionary. 1st ed1999, Beijing ; Cambridge, Mass.: O’Reilly. xi, 268 p.

2. Hughes, T.P., Networks of Power. Electrification of Western Society 1880-19301983, Balitmore: John Hopkins University Press.

3. Latour, B., Science in Action1988, Cambridge, Mass.: Harvard University Press.

4. Knorr-Cetina, K., Epistemic Cultures: How the Sciences Make Knowledge1999, Cambridge, Mass.: Harvard University Press. xiii, 329 p.

5. Zaród, M., Fabryka edukacji. Laboratoria wytwórcze jako nowe narzędzie edukacji technicznej. Edukacja Biologiczna i Środowiskowa, 2013. 3(47): p. 38-44.

6. Levy, S., Hackers: Heroes of the Computer Revolution2010, Beijing, Cambridge, Franham, Koeln, Sebastopol, Tokyo: O’Reilly Media. 520.

7. List otwarty polskich hakerspejsów do Ministra Obrony Narodowej, in blog.hackerspace.pl2014.

8. Orr, J.E., Talking about Machines: An Ethnography of a Modern Job. Tehcnology and Work, ed. S.E. Barley1996, Ithaca, London: Cornell University Press.

9. Merton, R.K., The Sociology of Science: Theoretical and Empirical Investigations1979, Chicago: University Of Chicago Press.

10. Star, S.L., Ecologies of Knowledge: Work and Politics in Science and Technology1995, New York: SUNY Press.

Reklamy