Przypadki / Cohabitat

Realizacja badania i przygotowanie opracowania: Mikołaj Bendyk, Roman Kawęczyński  

kurator: Edwin Bendyk

WSTĘP

Działania Fundacji Cohabitat to nie tylko budowa domów ze słomy i gliny, nie tylko tworzenie projektów i hardware’u w FabLabie, by udostępnić je na zasadzie opensource, nie tylko promowanie ekologicznego stylu życia. Cohabitat to przede wszystkim spotkanie. Jak dowcipnie mówi Paweł Sroczyński, założyciel fundacji: „Głównym celem – jeśli nie najgłówniejszym – jest to, abyśmy wszystkich ludzi, którzy przyjeżdżają na ten festiwal [festiwal Cohabitat Gathering – przyp. red.], połączyli w dużą sieć”.

Na warsztatach i innych wydarzeniach Cohabitatu spotykają się osoby zainteresowane nie jedynie alternatywnym budownictwem czerpiącym ze starych, tradycyjnych technik. Uczestnicy tych spotkań to ludzie, którzy poszukują alternatywy – można by rzec – całościowej. Oprócz domów naturalnych pragną innych relacji międzyludzkich, innego jedzenia, innego spędzania wolnego czasu, innej gospodarki. Innych od panującego nad światem i ludźmi systemu, w którym na pierwszym miejscu stawia się pieniądz, a człowieka często nie dostrzega się w ogóle. Domy ze słomy to pretekst.

Dlatego Cohabitat jest fenomenem nie tylko dzięki rozpowszechnianiu w Polsce budowy domów w technice kompletnie odmiennej niż standardowa. Fenomenalne jest zwłaszcza to, że zbiera, spotyka ze sobą ludzi chcących „żyć inaczej” i tworzy z nich wspólnotę. Dzięki wspólnym marzeniom i wspólnej pracy.

1. Fundacja Cohabitat

Cohabitat to formalnie fundacja zarejestrowana w 2012 r. Ale zawężenie nazwy Cohabitat do fundacji, i to działającej od dwóch lat, to duże niedopowiedzenie. Jest to zbiór inicjatyw na terenie całej Polski, zintegrowanych w spójną działalność, aktywnych od  2007 r. Na stronie internetowej cohabitat.net czytamy: Cohabitat to ogólnopolskie środowisko osób, organizacji i instytucji, które biorą odpowiedzialność za przestrzeń w której żyją.

Wspólnym mianownikiem tych inicjatyw jest cel, który można określić jako działanie na rzecz tworzenia lepszych warunków życia ludzi, do czego środkiem jest: kolekcjonowanie i rozprzestrzenianie – w miarę możliwości w ramach open source – wiedzy na temat najróżniejszych rozwiązań dotyczących codziennego życia, relacji ze środowiskiem naturalnym i ludzkim; kształcenie umiejętności m.in. technicznych, co odbywa się na przykład w formie warsztatów budowy domów w technice straw bale; organizacja szkoleń i konwentów, na których następuje owocna wymiana idei, także z ekspertami i zainteresowanymi z zagranicy oraz tworzenie przestrzeni twórczych, takich jak powstały w Łodzi FabLab, który stał się dobrze wyposażonym w narzędzia i kompetentne osoby otwartym dla każdego warsztatem umożliwiającym tworzenie przeróżnych przedmiotów własnego pomysłu, mogących usprawniać nasze funkcjonowanie i wynajdywać nowe praktyczne rozwiązania dla różnych aspektów naszego życia.

Ulubionym pojęciem Cohabitatu jest chyba permakultura  hasło to dość dobrze definiuje ich cele. Jest to projektowanie siedzib ludzkich i rolnictwa na wzór ekosystemów. Znaczy to tyle, że ludzie dążący do życia w ten sposób starają się stworzyć pełen zamknięty obieg energii i surowców, tak aby nie zmieniać otaczającego środowiska. Stosuje się w tym celu odnawialne źródła energii, ogranicza produkcję odpadów lub je pożytkuje (na przykład kompostując odpadki biologiczne i używając ich do nawożenia upraw roślin, których owoce potem się spożywa lub zakładając przydomowe oczyszczalnie ścieków), produkuje się żywność we własnym zakresie etc. Na witrynie permakultura.com.pl:

Permakultura jako „permanentna kultura” skierowana jest na powrót do współpracy z Naturą w celu stworzenia zdrowych, prosperujących ekosystemów oraz zachowania bioróżnorodności. Dąży do optymalnej samowystarczalności, a także wzięcia pełnej odpowiedzialności za swoje najbliższe otoczenie, środowisko oraz ludzi.

2. Skąd ten pomysł?

Wszystko zaczęło się od rozczarowania Pawła Sroczyńskiego modelem nauczania na Wydziale Architektury Politechniki Łódzkiej, który to zdaje się być dominującym na polskich uczelniach technicznych. „Zaczęło się od tego, że studiowałem architekturę i na bardzo wczesnym etapie studiów odkryłem, że ten paradygmat, który demiurga-architekta, który umysłem kreuje supernowoczesne formy totalnie mnie nie interesuje, że bardziej chciałbym tworzyć technologię, która jest stworzona dla ludzi. I zacząłem po prostu szukać takich idei. (…) W międzyczasie okazało się, że tych idei, zadań społecznych jest tak dużo, że nie mogę skupiać się tylko na projektowaniu” – opowiadaPawełSroczyński.

Jego działalność stała się magnesem dla ludzi nieusatysfakcjonowanych dominującym stylem życia, szukających pomysłów na jego zmianę z korzyścią dla siebie, innych i środowiska naturalnego. Oprócz tego tym inicjatywom towarzyszył czynnik spajający, wspólnototwórczy oraz uświadamiający, że są inni ludzie szukający zmiany, z którymi chciałoby się z pozostać i wspólnie coś zrobić.

Sroczyński w międzyczasie zajął się komercyjnym projektowaniem. Pierwszego klienta znalazł już na studiach, których – swoją drogą – między innymi przez aktywności związane z Cohabitatem nie skończył. Jednak po pewnym czasie stwierdził, że projektowanie na zamówienie nie jest satysfakcjonującą go działalnością. Przestał więc realizować zlecenia, a zamiast tego zajął się chociażby organizacją festiwalu Cohabitat Gathering, którego pierwsza edycja odbyła się w 2011 r. i który zgromadził ponad 200 uczestników. Był to cykl szkoleń i wykładów, na które zaproszono ekspertów w tematach budowania domów w technice straw bale, alternatywnych form pozyskiwania energii i żywności etc. Festiwal miał także swoją drugą edycję w  2012 r., kiedy większe było już zarówno grono prelegentów, jak i gości – tych ostatnich przybyło około 500 (sumując uczestników na żywo i on-line obydwu edycji festiwalu, wzięło w nim udział ponad 3 tysiące osób).

Co znamienne, festiwal finansowany był na zasadzie crowdfundingu. Na stronie internetowej polakpotrafi.pl została zamieszczona prezentacja projektu z prośbą o wsparcie finansowe na jego realizację. Cohabitat zebrał 97 877,19 zł od 583 osób w 30 dni, czym ustanowił polski rekord w tej formie finansowania (poprzedni rekord to 14 000 zł).

Sroczyński zdał sobie wtedy sprawę z tego, że architektura jest symptomem jakiejś większej potrzeby społecznej, a nie autonomiczną kwestią do rozwiązania samą w sobie. Powstał więc zamysł szukania kolejnych rozwiązań, poszerzania pól, w których można wprowadzać zmiany, tworzenia wspólnot samodzielnie zaspokajających jak największą ilość swych potrzeb (a najlepiej wszystkie, o co chodzi w podejściu permakulturalnym), zbierania i udostępniania wiedzy oraz edukowania na tematy takie, jak podejście do ludzkiego ciała czy wpływ na samopoczucie poprzez innowacyjne techniki odżywiania.

O festiwalu Cohabitat Gathering, warsztatach w Laskowicach Pomorskich – o których więcej potem – i innych działalnościach związanych z ideami powiązanymi z Cohabitatem został zrealizowany film dokumentalny Cohabitat. The movie, którego autorem jest Jacek Burban.

Jednym ze sztandarowych osiągnięć było także wydanie we współpracy z wydawnictwem Brama Wiedzy Podręcznika budowania z Gliny profesora Gernota Minke. Pomysł jego wydania był przez 10 lat odrzucany przez inne wydawnictwa. Cohabitat znów uruchomił finansowanie społecznościowe. Tym sposobem 600 osób stało się wydawcami książki o nakładzie tysiąca egzemplarzy. Minusem jest wysoka cena książki, jednak fundacja przymierza się do stworzenia dyptyku poprzez wydanie Podręcznika budowania ze słomy samego autora, lecz w innej formie, już na zasadzie wolnego źródła(open source), tak aby dostęp był jeszcze łatwiejszy i darmowy.

Kolejnym dużym projektem był festiwal MAKE w 2013 r. Jak określił to Sroczyński w filmiku dołączonym do opisu na stronie polakpotrafi.pl, festiwal składa się z trzech trzonów. Pierwszy trzon to zlot twórców Zrób To Sam oraz konwent architektoniczny budowniczych domów ze słomy. Drugi to zaaranżowanie przestrzeni w budynku, w którym działała fabryka włokiennicza Wi-Ma w Łodzi, do utworzenia techlabu. Dzisiaj prężnie już działa pod nazwą FabLab (Laboratorium Fabrykacji). Trzecim zaś trzonem było stworzenie platformy internetowej do dzielenia się różnymi materiałami i wymieniania spostrzeżeń i pomysłów przez samych forumowiczów. Festiwal ten również został ufundowany metodą crowdfundingu. (Ciekawostka: zebrano 86 291,69 zł, choć celem było 60 000,00 zł).

3. Zbuduj to sam z innymi

Warsztaty w Laskowicach Pomorskich uznawane są za jedno z dwóch przełomowych wydarzeń w dotychczasowej historii Cohabitatu (drugim był festiwal Cohabitat Gathering). Warto poświęcić im więcej miejsca, ponieważ świetnie obrazują idee, którymi kierują się członkowie fundacji.

W kwietniu 2011 r. kilkadziesiąt obcych sobie osób rozstawiło namioty na pomorskiej polanie. Liczba uczestników się zmieniała (w weekend było ich nawet 60), stale w warsztatach brało udział około 30 chętnych. Wyjazd był otwarty dla wszystkich wyposażonych w około 700 złotych, 10 dni wolnego czasu i chęć podjęcia wyzwania. Dzięki temu powstała różnorodna grupa, w której skład wchodzili – by posłużyć się przykładami – architekci i kierownik budowy, młodzież z ośrodka resocjalizacji i wychowawcy, dziennikarze i przedsiębiorcy.

A wyzwanie było niecodzienne, bo polegało na budowie od podstaw domu ze słomu i gliny (w technice straw bale). Warsztaty miały na celu nauczenie uczestników, jak samemu można postawić dom.

Dzięki wspólnej pracy mającej na celu stworzenie czegoś nowego i oryginalnego, wytworzyła się zgrana wspólnota. Albowiem samemu nie oznacza tutaj w pojedynkę, a w grupie, razem z innymi, ale angażując w proces budowy własne ręce zamiast firmy budowlanej.

Wyłania się tutaj jeden z najważniejszych postulatów Cohabitatu – wspólnotowość. Entuzjastom projektu zależy na tym, by być razem z ludźmi, którzy mają podobne podejście do życia (ale także wkluczanie wykluczonych, jak młodzież z ośrodków resocjalizacji czy więźniowie). Nie jest to utopijna wizja stworzenia globalnej rodziny, ale lokalnej, sąsiedzkiej wspólnoty. Dlatego w planach, o których później, mocno przebija się idea cohousingu – współdzielenia i współtworzenia przestrzeni, obowiązków, źródeł pożywienia i energii, czasu wolnego – słowem: życia.

Okazało się, że budowa ekologicznego domu nie jest ważna sama w sobie, nie jest celem, do którego się dąży po to, by go osiągnąć i zapisać gdzieś sukces. Budowa była pretekstem do zmiany. W wywiadach do filmu Jacka Burbana wyszło na jaw, że osoby uczestniczące w warsztatach zdecydowały się na to pod wpływem rozmaitych, szerokich i fundamentalnych czynników, które prowadziły ich do jednej, poważnej konstatacji: chcę coś zmienić w swoim życiu.

Nie szło tutaj o sentymentalizm, nie było to zgrupowanie niedoszłych romantyków; był to zjazd ludzi, których zmęczyło bezradne tkwienie w okowach wszechogarniającego systemu, którzy mają „dość wyżej, więcej, szybciej. Całej tej teorii, całej filozofii, którą mamy dookoła. Przez cały czas wszystko musi być wyższe” – jak mówił na  festiwalu Cohabitat Gathering Marcin Kołakowski, architekt z University of Lincoln.

Chcą zmiany życia, nad którym mają kontrolę jedynie w niewielkim stopniu, na życie które kontrolują faktycznie, które jest ich i nie zależy od kaprysów możnowładców żyjących gdzieś – no właśnie – wysoko na ostatnich piętrach wieżowców. W tym sensie budowa domu zyskuje kolejny wymiar: pokazuje, że można mieć na coś wpływ, można patrzeć, jak powstaje coś, co samemu się wytworzyło i cieszyć się tym, bez obaw, że ktoś bogatszy i potężniejszy to wyburzy. I należy pamiętać, że w żadnym stopniu – chociaż może taka nutka dała się usłyszeć w ostatnim akapicie – nie jest to przejaw egoizmu. W domach budowanych naturalnie nie idzie jeno o to, by były tanie – tańsze niż te z cegły. Chodzi także – i na równi – o to, by nie szkodziły niepotrzebnie przyrodzie, by były energooszczędne i biodegradowalne; słowem, by wpasowywały się w otaczające środowisko. Busolą jest podejście permakultury, a więc takie, wedle którego człowiek chce być dla natury sąsiadem, nie najeźdźcą i imperatorem.

Pod filmem Burbana Cohabitat. The movie w serwisie Youtube pojawił się taki oto komentarz: „wszystko spoko oprócz tych frazesów pseudofilozoficznych. Sama idea domu TANIEGO, zdrowego jest świetna. A te mambodżambo, zen, kuchnia 5 przemian zamiast po prostu schabowego 😀 itd. itp. można ominąć”. Nie można.

Proponowanych przez Cohabitat i otaczających go ludzi idei z pewnością nie da się nazwać frazesami. Stanowią one realny pomysł na życie. Kuchnia pięciu przemian, którą stosowała i której stosowania uczyła na warsztatach Agata Zyźniewska, inicjatorka fundacji Qlinatura, jest – podobnie jak budowa domów ze słomy – spójnym elementem większego modelu. Zgodnie z permakulturą ogranicza ona negatywny wpływ człowieka na naturę, bo dzięki temu, że jest bezmięsna, nie wymaga zabijania zwierząt. Działa korzystnie dla samego człowieka, ponieważ polepsza zdrowie, przez co uniezależnia go od wizyt u lekarza (które z powodu rozpowszechniania się prywatnych klinik zarządzanych wedle rynkowego nastawienia na zysk coraz mocniej stają się jednym z przejawów uwięzienia w okowach systemu) i farmaceutyków produkowanych przez gigantyczne koncerny. A do tego dodatnio wpływa na samopoczucie (niewiele ma to wspólnego z zen, chodzi tu o fizyczne funkcjonowanie organizmu).

Tak mocno podkreślana rola własnego wpływu na swoje życie ściśle wiąże się z ideą autonomii. To kolejny element permakultury. I znowu, nie idzie tutaj o egoistyczną autonomię jednostki, ale o autonomię wspólnoty. Ma ona być niezależna od koncernów spożywczych, firm budowlanych, a także elektrowni czy producentów maszyn – w FabLabie pracuje się nad konstrukcją narzędzi codziennego użytku, nawet instalacjami przetwarzającymi energię naturalną.

Projekty rozmaitych urządzeń wypracowane przez uczestników działań Cohabitatu są udostępniane na licencji creative commons w ramach ruchu open source. Bartłomiej Orlicki, publicysta i badacz zajmujący się fenomenem Cohabitatu, twierdzi nawet, że „największa wartość Cohabitatu to zdolność ściągania wiedzy, przetwarzania jej i puszczania w obieg”.

Zaś „twardym” efektem samych warsztatów było wykonanie fundamentów, osadzenie na nich drewnianej konstrukcji szkieletu jednej kondygnacji i dachu, wypełnienie ścian kostkami sprasowanej słomy i otynkowanie jej gliną. Słowem: domu w stanie surowym. Ale, co ważniejsze, towarzyszył temu efekt „miękki”: pokazanie, że można – można stworzyć zgraną grupę i wspólnie pracując, ucząc się i tworząc, miło spędzić czas.

4. To dopiero początek

Palącym obecnie wyzwaniem dla Cohabitatu jest modyfikacja sposobu finansowania. Chcąc uniezależnić się od środków publicznych czy grantów, uciążliwych ze względu na nieciągły charakter oraz konieczność poświęcenia dużej ilości pracy na ich pozyskanie oraz rozliczenie, ale też kłócących się z ideą autonomii. Fundacja zamierza wpłynąć na rozwój crowdfundingu, tak aby nie działał on w sposób epizodyczny (jednym projektem zdobywa się finanse na rok, półtora działalności). Pomysł polega na takiej zmianie, żeby przepływy pieniężne były powtarzalne, tak aby nie trzeba było się martwić o pozyskanie nowych środków nawet przez 10 lat. Obecnie trwają prace nad wykreowaniem platformy, która by to umożliwiła.

Po stworzeniu takiej formy finansowania, co zakładane jest na  2015 r., fundacja planuje realizację największego projektu, który zakłada wybudowanie osiedla w regionie łódzkim w którym zmaterializowałyby się wszystkie kwestie, którymi się zajmuje. Paweł Sroczyński twierdzi, że zajęłoby to około 10 lat. Kolejną kwestią, w której chce podjąć działania jest postępująca aktywizacja osób wykluczonych społecznie. Ma to się odbywać w dotychczasowej formie (animacje z udziałem trudnej młodzieży) oraz „zaproszeniem” więźniów do wolontariatu.

Aby ułatwić  realizację budowy ekologicznych domów i zakładanie habitatów (wspólnot żyjących zgodnie z zasadami permakultury) oraz dać możliwość zdobycia umiejętności niezbędnych do tworzenia takich budynków własnymi rękami planowane jest stworzenie aplikacji, za pomocą której budowa domu w technice np. straw bale będzie wyglądała w następujący sposób:

pomysł->wybranie z platformy darmowego projektu->przeczytanie podręcznika/przewodnika po tej technice->ogłoszenie poprzez stworzoną do tego stronę faktu poszukiwania wolontariuszy->znalezienie eksperta, który poprowadzi prace budowlane->wykonanie.

Ma to zostać uruchomione w ciągu trzech lat.

Oprócz tego Sroczyński podkreśla, że plany na przyszłość są wiązane głównie z edukacją. Zamierza on wpłynąć w długim horyzoncie czasowym na nauczanie architektów, popularyzować kulturę udostępniania wiedzy na zasadzie Open Source (co staje się powoli światowym trendem, podając za przykład amerykańskiego przedsiębiorcę Elona Muska, który jest głównym architektem w firmie produkującej elektryczne samochody Tesla Motors, który udostępnił wszystkie patenty na ich budowę).

5. Zakończenie

Działania Cohabitatu zbierają się w pewnego rodzaju manifest. On z kolei wpisuje się w szerszy nurt, z którym ostatnimi czasy mamy do czynienia. Tworzą go ludzie nieusatysfakcjonowani standardowym trybem życia. Zmęczeni nieustannym podążaniem za wzrostem gospodarczym, z którego nie widzą korzyści; za zwiększaniem konkurencyjności i elastyczności, które niszczą relacje międzyludzkie; za pieniędzmi, które stają się ważniejsze od szczęścia i spokoju ducha. Sfrustrowani brakiem poczucia sprawczości i wpływu na własne życie i otoczenie. Ludzie, którzy uświadamiają sobie, że taka pogoń do niczego nie prowadzi; że na tym wyścigu nie ma mety – mówiąc ostro: a jeśli już, to ostateczna.

Jednak nie chcą nikogo przekonywać. Propozycje Cohabitatu są dla określonego typu osób, nie dla wszystkich. Nie chodzi o to, że na niektórych się zamyka – jest otwarty dla chętnych. Ale przekonywanie, jak wspomina Sroczyński, zwyczajnie nie działa, bo ci, którzy nie przychodzą z uwewnętrznioną już potrzebą takiej, a nie innej, zmiany, nie dają się „wciągnąć” dlatego, że ich wyobrażenia wciąż dryfują w stronę funkcjonowania świata, do którego przywykli, wciąż znoszą ich fale myślenia w kategoriach rynku.

Jest Cohabitat świadectwem, że można robić duże projekty niezależnie od potężnych i bogatych instytucji, a w oparciu o ludzi, że można tworzyć wspólnotę i, wreszcie, że można – przynajmniej próbować – wyjść z wszechogarniającego systemu, kiedy nie pozwala cieszyć się życiem.

6. Bibliografia

A. Informacje o Fundacji

1. Strona internetowa Fundacji Cohabitat

2. Facebook

3. Wikipedia: artykuł nie jest specjalnie aktualny, wygląda, jakby ktoś przestał się nim zajmować w 2012 r.

4. COHABITAT, The movie – “film (41 minut, reż. Jacek Burban) przedstawiający idee i prace Cohabitatu, zawierający relacje uczestników budowy domów z kostek słomy”

5. Portfolio Cohabitat

6. Informacja o Cohabitat w przestrzeni Wi-Ma

7. Fab Lab łódzki (Facebook)

8. Fab Lab łódzki (witryna)

9. Fab Lab łódzki, Wi-Ma

B. Działania Cohabitatu

1. Startup projektu Cohabitat MAKE na stronie polakpotrafi.pl (60k zł, zakończony powodzeniem), jest tam 5-minutowy filmik opisujący projekt, zrealizowany przez Jacka Burbana

2. Festiwal Cohabitat Gathering, odbył się w roku 2011 i 2012. Był także finansowany startupem na stronie

3. 2013: Wydanie książki „Gernota Minke pt. „Podręcznik budowania z gliny”, której polski przekład był od 10 lat odrzucany przez wydawnictwa. Cohabitat utworzył wydawnictwo Brama Wiedzy i dzięki funduszom od 600 „honorowych wydawców” książka mogła się ukazać” stronka wydawnictwa Brama Wiedzy, która współpracowała przy wydaniu: http://bramawiedzy.pl/

C. Fundacja Cohabitat w mediach:

1. Artykuł o zbieraniu i udostępnianiu informacji przez cohabitat na licencji Open source i festiwalu gathering 

2.Wywiad z Pawłem Sroczyńskim o planach na rozwój budownictwa naturalnego; o uczestniczących w warsztatach chłopakach z ośrodków wychowawczych i spółdzielni

3. Artykuł o aktywizowaniu wykluczonych, festiwalu Gathering 2011 i współpracy z UNDP

4. Artykuł z Gazety Wyborczej z 2012 r. o Festiwalu Gathering 2012 

5. O projekcie Zrób to sam i technice straw bale + 2 filmiki

6. Krótka notka w natemat.pl, generalnie wszystko to już jest w innych materiałach; także o rekordzie crowdfundingu

7. Informacja na stronie UNDP czyli agendy ONZ o Cohabitacie. Głównie o Gatheringu, krótko o tym co robi UNDP i Cohabitat

8. Zaproszenie do udziału w warsztatach zrób to sam